EKSKLUZYWNE APARTAMENTY HOTELOWE NA JACHCIE

Luksusowe hotele dotychczas kojarzyły się z nieruchomościami. Tymczasem okazuje się, że wcale tak być nie musi. Hotel może być „ruchomością”. Przykład? – „Sunborn London”. Ten pływający hotel o pięciogwiazdkowym standardzie wybudowano na pokładzie luksusowego jachtu. – To zupełnie nowy wymiar luksusu – mówią o nim twórcy. I trudno się z nimi nie zgodzić.

23-07-2014_0025

Idea pływających oraz latających hoteli jest dopiero w powijakach, ale jak mówią eksperci, to właśnie do nich należy przyszłość. W ubiegłym miesiącu pisaliśmy o „Manned Cloud Flying Hotel”, który zbudowano wewnątrz balonu unoszącego się 5 500 metrów nad ziemią (www.ekskluzyw.pl/aktualnosci/najbardziej_oryginalne_i_luksusowe_hotele_na_swiecie,716,3,0). Jego największą wadą była stosunkowo mała powierzchnia, gdyż na swój pokład mógł zabrać zaledwie 15 – 20 pasażerów. Trudno też było w nim zorganizować konferencję czy jakiekolwiek biznesowe eventy z racji nie zawsze optymalnych warunków meteorologicznych oraz dość skomplikowanych procedur lądowania i startowania. Tych wad nie mają luksusowe apartamenty hotelowe „Sunborn London”. Po pierwsze dlatego, że są przycumowane do portu i w każdej chwili można tam wejść i wyjść. A po drugie – mają nieporównywalnie większą powierzchnię, dzięki której na pokładzie mieści się blisko 140 ociekających luksusem, przepychem i bogactwem apartamentów. Patrząc na zdjęcia, można odnieść wrażenie, że niektóre ekskluzywne rezydencje miliarderów nie są aż tak królewsko wyposażone.

Luksusowy hotel jest zacumowany (sic) tuż przy londyńskim centrum. Dzięki swojej lokalizacji – w sercu stolicy europejskiego biznesu – świetnie nadaje się na organizację biznesowych konferencji oraz najróżniejszych imprez okołobiznesowych. Ale nie tylko. Wypoczywać można tu równie dobrze, jak i w stacjonarnym hotelu. Być może widoki zza okna nie przypominają Wysp Kanaryjskich, ale za to mamy niepowtarzalne wrażenie wczasów na łajbie nawet bez konieczności opuszczania miasta. Zresztą o nieciekawych widokach można szybko zapomnieć, kiedy tylko wejdzie się na pokład. Ekskluzywne wnętrze to zdecydowanie największy atut „Sunborn London”.

24-07-2014_0186

Luksusowy jacht mierzy 120 metrów i z oczywistych powodów nie ma na nim szeregu placówek znanych ze stacjonarnych hoteli, jak np. lokale handlowo-usługowe, sklepy czy wielkie obiekty rekreacyjno-gastronomiczne. Jest za to ekskluzywna restauracja serwująca najbardziej wykwintne dania, w niczym nie ustępujące restauracjom z londyńskiego Soho. Co ciekawe, szefem kuchni jest osoba o polskobrzmiącym nazwisku Paweł Motzek. Jego specjalnością jest kuchnia brytyjska, azjatycka oraz śródziemnomorska. Sercem hotelu są jednak luksusowe apartamenty i pokoje dla gości, które swoim bogactwem oczarują każdego, kto zdecyduje się na zakwaterowanie. Pokoje nie są duże, mają powierzchnię okolicach 19 – 23 m2. W każdym z nich znajduje się łazienka z prysznicem, małżeńskie łoże i wyjście na balkon albo taras. O wiele lepiej wyposażone są apartamenty. Są także znacznie większe, bo mają po 45 m2. Tutaj łazienki wykończono w marmurze, w salonie postawiono piękną, skórzaną sofę, a dodatkowo do każdego apartamentu przynależy prywatny taras do opalania się. Właściciele hotelu zaręczają, że bez względu na to, czy ktoś zdecyduje się na zwykły pokój czy luksusowy apartament, to jego wykończenie i obsługa pozostaną w najwyższych, światowych standardach.

sunborn-london_0648

Na świecie są na razie tylko dwa pływające hotele „Sunborn London”: jeden w Londynie, drugi na Gibraltarze. Jednak właściciele deklarują na swojej stronie internetowej, że docelowo oba jachty mają być bardziej mobilne i cumować do różnych atrakcyjnych portów, gdzie będą świadczyły usługi hotelowe. Ceny nie są niskie, ale także nie zwalają z nóg. Za apartament trzeba zapłacić około 2 000 zł za noc. Zwykły pokój jest znacznie tańszy. Tu ceny zaczynają się od 750 zł/noc.

Grzegorz Altowicz
Ekskluzyw.pl